Wjeżdżając na prywatne podwórko od pewnego czasu przypomina mi się znane powiedzonko z bajki Aleksandra Fredry “Wolnoć, Tomku, w swoim domku”. Ponieważ to moje podwórze, i innym nic do niego, lecz chętnie zerknęłabym do sąsiada, w jaki sposób on radzi sobie z uporczywymi deszczami, które na mojej posesji produkują uciążliwe i głębokie kałuże.

Uważam, iż nieuprzejmy sąsiad, nie ma takiego problemu, bo przez dziury w jego ogrodzeniu widzę, iż dominuje na jego podwórzu kostka brukowa. I tak sobie myślę, że wyłożenie kostki brukowej na prywatnej posesji, to całkiem dobry pomysł. Na pewno kostka brukowa Warszawa, lub właściwie to, co będzie się pod nią znajdowało, całkowicie zniweluje wyżłobione moimi szerokimi oponami dołki i rowy, w jakich gromadzi się woda. A tej wody, po szczególnie gwałtownej nawałnicy, może uzbierać się naprawdę bardzo dużo. Coś na miarę właśnie Pawła a także Gawła, choć rybek to raczej w tych kałużach nie nałowię. Układanie kostki brukowej zdaje mi się tak samo nudnym zajęciem jak łowiectwo, ale wszak ja jej układać nie będę. I choć żal mi nieco zielonego trawnika, to myślę, że taka kostka jednak wpłynie niedługo na moje plany budżetowe.

Podoba mi się koncepcja, że deszczówka ulatnia się nie wiadomo gdzie, pozostawiając podwórko suche i czyste. Wszystkie moje buty na obcasie z pewnością mi za to serdecznie podziękują. Na 100% poradzę się własnego sąsiada, który nieco przybliży mi temat, jakim jest układanie kostki brukowej, a być może będzie to także wspaniała okazja do pogłębienia znajomości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *